Luis Suarez opowiada o kulisach odejścia z Dumy Katalonii​

FC Barcelona minionego lata w chamski sposób wywalili swojego najlepszego snajpera w historii. Napastnik rodem z Urugwaju powędrował, bowiem prawie za darmo bo za 5 milionów do Atletico Madryt, w którym udowadnia że pan Josep Maria Bartomeu zdecydowanie za szybko go skreślił.

Gdy w klubie została zatrudniona holenderska legenda w postaci Ronalda Koemana, skreślił na samym starcie kilku ważny, ale wiekowych zawodników m.in. urugwajczyka.

Holenderski szkoleniowiec twierdzi co prawda, że decyzja należała do zarządu klubu a on sam chciał nadal współpracować z Urugwajczykiem, lecz sam piłkarz otwarcie stwierdził, że było inaczej. Opowiedział o tym w programie „El Transistor”.

– Kiedy Barcelona powiedziała mi, że na mnie nie liczą, było mi ciężko. Nie spodziewałem się tego. To był bardzo trudny moment przede wszystkim ze względu na sposób, w jaki się to stało – powiedział piłkarz.

– Ronald Koeman zadzwonił do mnie i powiedział, że nie jestem w jego planach. Kiedy Barcelona oficjalnie ogłosiła, iż na mnie nie liczy, rozpoczęły się rozmowy z Atletico i Cholo Simeone – dodał.

– Było zainteresowanie ze strony wielu klubów, nie tylko Juventusu. Chciałem podjąć właściwą decyzję, najlepszą dla mnie i dla mojej rodziny – przyznał.

– Simeone jest jednym z tych trenerów, którzy przekonują cię swoim nastawieniem, pragnieniem i wszystkim, co wiedzą. Bardziej polegałem na tym, co mówi, niż na stylu gry drużyny. Simeone jest szkoleniowcem, który do ciebie dociera i motywuje. Sam nie chciałbym być trenerem, bardzo cierpisz i nie możesz uszczęśliwić wszystkich – zakończył.

Przewiń do góry