Wisła Kraków-Jagiellonia Białystok 2:0

Wisła Kraków wygrała u siebie z Jagiellonią Białystok 2:0 (0:0) w spotkaniu 16. kolejki PKO Ekstraklasy. Obie drużyny miały wiele sytuacji, ale trafiali tylko gospodarze. Dla Białej Gwiazdy to pierwsze zwycięstwo w tym roku.

Mecz był rozgrywany w trudnych warunkach. Temperatura była bardzo niska, na boisku leżał śnieg. Losy spotkania ważyły się do końca, rozważano jego przełożenie. Ostatecznie zawody doszły do skutku, a niesprzyjające okoliczności nie przeszkodziły piłkarzom, którzy od początku narzucili szybkie tempo.

Pierwszą okazję już w 2. minucie miała Jagiellonia Białystok, ale Mateusz Lis obronił uderzenie Błażeja Augustyna. Nieco później Felicio Brown Forbes znalazł się przed Xavierem Dziekońskim. Golkiper Jagi wyszedł z tego pojedynku zwycięsko.

W 26. minucie Brown Forbes trafił w słupek. Potem odpowiedziała Jagiellonia – Lis popisał się świetną paradą po strzale Martina Pospisila. W 29. minucie okazję znów miał Forbes, który przegrał w sytuacji sam na sam z Dziekońskim. Sytuacji było mnóstwo. W kolejnych fragmentach gry zmarnowali je Yaw Yeboah i Fedor Cernych.

Biała Gwiazda objęła prowadzenie w 55. minucie. Maciej Sadlok potężnie kopnął zza pola karnego i nie dał szans bramkarzowi. Przyjezdni próbowali wyrównać, ale to gospodarze trafili po raz drugi. W końcówce na listę strzelców wreszcie wpisał się Browne Forbes, który ustalił wynik.

– Ta porażka jest dla nas przykra. Zabrakło nam wszystkiego, aby pokusić się o korzystny rezultat. Niestety w wielu fragmentach to Wisła przebijała nas w cechach wolicjonalnych. Przegrywaliśmy dużo piłek w środkowej strefie boiska. Większość z nich przejmował przeciwnik i z tego było sporo przestrzeni, co pozwalało stwarzać sytuacje przeciwnikowi – analizował na gorąco Bogdan Zając, trener Jagiellonii.

 

Przewiń do góry